nerka99 Napisano 30 Czerwca 2013 Share Napisano 30 Czerwca 2013 (edytowane) Hej mam 2 pytanka, po 1wsze na moich owadożerach pojawiły się jakiś białe kropki "czegoś" nie była to pleśń a jakby białe żyjątka (pajączki) choć nieruchome, muchołówki zaczęły bardzo nienaturalnie się skręcać i mutować, potraktowałem towarzystwo topsinem (polałem z wierzchu) i po godzince przesadziłęm wszystko do świeżego torfu (i tak wymagał zmiany a i przy okazji porozdzielałem rośliny) który też dostał 1wszą dawkę wody z topsinem. Jak się okazało po rozdzieleniu tylko tak naprawde 2 muchole poważnie ucierpiały +nieco zmutowało liść w jednym Royal Red (o nim później). W tej chwili muchol w najgorszym stanie wygląda tak: (sry zdjęcie z komórki, klik by powiększyć) Jak myślicie, wróci do życia czy raczej odizolować od reszty? Co do Royal reda, wygląda on tak: I tu moje pytanie, co sądzicie o tych długich jak diabli oklapłych liściach? Stoi na południowym oknie... no ale wiadomo pogoda w tym i ostatnim roku do rzyci... w sumie nie wiem czy się tym martwić ale co ciekawe pułapki są bardzo duże, 1wsza z brzegu jaką zmierzyłem miała 3.4 cm czy pułapki gigant to jeden z objawów braku słońca? [Edit] dodam, że w ubiegłym roku RR rósł normalnie "w pion", był też naturalnie zimowany Edytowane 30 Czerwca 2013 przez nerka99 Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Janocix Napisano 30 Czerwca 2013 Share Napisano 30 Czerwca 2013 Białe pajączki to mszyce. Odizoluj ją od innych roślin i spryskaj jakimś preparatem na mszyce np: karate zeonem. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nerka99 Napisano 30 Czerwca 2013 Autor Share Napisano 30 Czerwca 2013 (edytowane) Białe pajączki to mszyce. Odizoluj ją od innych roślin i spryskaj jakimś preparatem na mszyce np: karate zeonem. Wydaje mi się że się już ich z powierzchni roślin pozbyłem przy okazji przesadzania a co żyło przy korzeniu/bulwie zdechnie pewnie niedługo po kolejnej dawce nomolta przy podlewaniu. jak rozumiem te powykręcane i pomarszczone liście i pułapki to skutek właśnie ataku mszyc? Edytowane 30 Czerwca 2013 przez nerka99 Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
natalia.t Napisano 30 Czerwca 2013 Share Napisano 30 Czerwca 2013 Ja bym tak bez zdjęcia nie stwierdziła, czy to są mszyce czy coś innego. Tym bardziej, że mszyce raczej słabo przypominając pajączki. Daj zdjęcie tych "pajączków" to ocenimy. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nerka99 Napisano 30 Czerwca 2013 Autor Share Napisano 30 Czerwca 2013 Ja bym tak bez zdjęcia nie stwierdziła, czy to są mszyce czy coś innego. Tym bardziej, że mszyce raczej słabo przypominając pajączki. Daj zdjęcie tych "pajączków" to ocenimy. No właśnie nie bardzo mam jak, bo jak już pisałem polałem rośliny po wierzchu nomoltem, dałem mu godzinkę i odrazu wziąłem się za przesadzanie. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Alberciarz Napisano 30 Czerwca 2013 Share Napisano 30 Czerwca 2013 Liście zielonej muchołówki wyglądają na zdeformowane pod wpływem mszyc. U Royal Reda raczej wszystko w porządku. Nomolt ma działanie żołądkowe, na mszyce nie zadziała. Dwa, że godzinny okres karencji to zdecydowanie przesada, to nie jest gaz pieprzowy:) Stosowanie Topsinu - tutaj już w ogóle nie wiem, czemu to miało służyć. To tak jakby brać stoperan na ból głowy:))) Dobrze byłoby zastosować np. Decis, który ma działanie kontaktowe. Niezależnie od tego, jaki to był właściwie szkodnik, powinien pomóc. Poza tym, starajmy się nie używać tak często słowa mutacja, tym bardziej, gdy jest to bezpodstawne. Ostatnio jest to bardzo częste, przez co właściwy sens ulega zatraceniu. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
nerka99 Napisano 30 Czerwca 2013 Autor Share Napisano 30 Czerwca 2013 (edytowane) Nie wiem skąd mi się topsin wziął w 1wszym poście, nomolt miałem na mysli Teraz pytanie, czy jeśli po przesadzeniu WIZUALNIE draństwa już nie widać na liściach moge uznać, że się pozbyłem czy raczej na to nie liczyć i kupić jak najszybciej Decis? Zmieniłem też nazwę tematu na mniej rażący Edytowane 30 Czerwca 2013 przez nerka99 Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Niekumaty Burak Napisano 2 Lipca 2013 Share Napisano 2 Lipca 2013 Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Może zabiłeś wszystkie, może wylęgną się z jajeczek. Trzeba obserwować. Nie śpiesz się z kupowaniem chemii, ona truje również ciebie i twoją rodzinę. Są naturalne metody np. tytoń, czosnek. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
blueb Napisano 2 Lipca 2013 Share Napisano 2 Lipca 2013 Wg. mnie to gruba przesada mówić, że takie substancje trują całą rodzinę. Pyretroidy są mało toksyczne dla człowieka, chyba musiałbyś je wypić (albo być mszycą) żeby się zatruć. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kosa1984 Napisano 2 Lipca 2013 Share Napisano 2 Lipca 2013 Zakładam milcząco, że Niekumatemu Burakowi chodziło nie o zatrucie objawowe, typu rozwolnienie, halucynacje, drgawki, śmierć, a jedynie sukcesywne "podtruwanie się", wprowadzanie do powietrza szkodliwej substancji. Już jakiś czas temu postanowiłem, że gdy skończą mi się fungicydy i słabsze insektycydy, nie kupię nowych, a będę używał naturalnych środków. Pokrzywę i tak zbieram i suszę dla siebie, a i inne się znajdą (choć papierosy rzuciłem już dawno). Oczywiście na wypadek kurtuazyjnej wizyty bardziej hardcoreowych szkodników zostawię jakiś Provado, albo coś podobnego. Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
blueb Napisano 2 Lipca 2013 Share Napisano 2 Lipca 2013 Często przy tego typu substancjach wystarczy jeden oprysk, a pyretroidy nie utrzymują się tygodniami. Oczywiście, że najlepiej sięgnąć po naturalne środki, a dopiero potem po syntetyczne, ale po co szerzyć chemofobię? Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Kosa1984 Napisano 2 Lipca 2013 Share Napisano 2 Lipca 2013 (edytowane) O, widzę, że dystans do syntetycznych trucizn ma już nawet nazwę. Jak już napisałem, po to, żeby nie wprowadzać do środowiska niepotrzebnie szkodliwych substancji. I podkreślam tu, że nie obawiam się swojego zgonu z powodu użycia Decis czy innego Karate, ale dbałość o otoczenie składa się prawie wyłącznie z takich drobiazgów, pozornie nic nie znaczących niuansów. Edycja: bywa, że niedoceniane czy wręcz lekceważone środki naturalne są skuteczniejsze niż chemia. Jakieś cztery czy pięć lat temu wytępiłem mączniaka na niedoświetlanym zimą cefalotusie przy użyciu czosnku, po który sięgnąłem, gdy dwa fungicydy (mające mączniaka w spektrum działania) nie dały rady. Edytowane 2 Lipca 2013 przez Kosa1984 Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi