Witam.
Wykopuję stary temat, wiem, wiem. Poszperałam trochę na forum o pędach kwiatowych. Odpowiedzi były tak różne, że prawdę mówiąc nie wiem co mam zrobić. Kilka miesięcy temu u mojej muchołówki pojawił się pęd. Z początku nie wiedziałam co to takiego, na pułapkę nie wyglądał. Rósł w zastraszającym tempie, tworząc lekkie fale i piął się w górę, ku słońcu. Teraz jeden z kwiatów chce już się wydostać na zewnątrz. Pęd ma około piętnastu centymetrów, roślinkę mam od końca marca tego roku. Rośnie w miarę dobrze, sama zaczęła zdobywać pokarm (niewielki, ale własny). Stoi w najlepiej nasłonecznionym miejscu, na południowym parapecie. I teraz nasuwa mi się psychologiczne pytanie: być czy nie być, oto jest pytanie! Słowem: czy mam ścinać pęd, poświęcając kwiaty czy też pozwolić mu rosnąć, ryzykując obumarcie całej rośliny?