"Trochę nie rozumiem logiki Twojego rozumowania. Rośliny, które zimują jak wyraz wskazuje przechodzą w naturze coś na kształt zimy. Mnie akurat zima kojarzy się z chłodem, względnie mrozem i śniegiem. Rośliny, które NIE zimują nie mają w środowisku naturalnym czegoś na kształt, więc warunki jakie wymagają są względnie zbliżone do siebie przez cały rok. Więc jak można się domyślać, że skoro Drosera capensis nie zimuje, to można zostawić ją na ZIMĘ na zewnątrz? Tego... no autentycznie nie rozumiem. :/"
Im dłużej staram się odpowiedzieć w miarę rozsądnie na Twą wypowiedź - tym dłużej utwierdzam się w braku logiki mego rozumowania ;]
Aczkolwiek chodziło mi trochę o to, że przejście z dworu na wewnętrzny parapet jakąś zmianą warunków właśnie jest. Fakt, znacznie mniejszą niż zostawić na zimę. Dobrze, widzę popełniony błąd u podstaw.
To jeszcze tylko utwierdzę się w dwóch kwestiach i nie ciągnę tematu:
1) Dla kapturnic lepsze będzie pół światło i temp 5-10 stopni niż zostawienie na dworze, prawda?
2) Jak często pryskać rośliny (muchołówkę i kapturnice). Gdzieś widziałem, że informacje 1 na tydzień. Czy po prostu zadbać o to by podłoże było zawsze lekko wilgotne?
Dzięki.